Newsy

Post Top Ad

wtorek, 31 grudnia 2019

Niedźwiedź Wojtek – prawdziwa gwiazda popkultury


Historia niedźwiedzia, który przebył cały szlak bojowy od Syrii, przez Monte Cassino do Wielkiej Brytanii, będąc żołnierzem II Korpusu Polskiego.

Młody porucznik wydawał się nieco poirytowany. Na zwołanym przez niego porannym apelu karnie stawili się wszyscy żołnierze 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii, oprócz szeregowca Wojtka Misia i choć oficer kilkukrotnie pytał o przyczyny nieobecności podkomendnego żołnierze uśmiechali się tylko znacząco nie chcąc puścić pary z gęby. Takiej niesubordynacji oficer inspekcyjny nie mógł puścić płazem, wydał więc rozkaz doprowadzenia na miejsce zagubionego żołnierza. Moment spotkania z szeregowcem Wojtkiem zapadł mu w pamięć do końca życia, kiedy powiem podniósł głowę z nad wojskowych dokumentów ujrzał, jak dwóch wartowników prowadzi między sobą ogromnego, dorosłego niedźwiedzia brunatnego, stąpającego z gracją na tylnych łapach.

Szeregowiec Wojtek był prawdziwym niedźwiedziem, żołnierzem armii Andersa i maskotką polskiego II Korpusu. Żołnierze formujących się polskich oddziałów odkupili małego, osieroconego niedźwiadka od grupki perskich chłopców za blaszaną konserwę wołową, tabliczkę słodkiej czekolady, garść monet i jeden nóż szwajcarski. Zabrali ze sobą w długą wojenną tułaczkę, wykarmili mlekiem z butelki i uczynili jednym z nich.



 Niedźwiedź Wojtek przeszedł z Armią Andersa cały szlak bojowy i szybko nabrał wojskowych nawyków. Uwielbiał wdawać się w bójki z żołnierzami, obalając jednego po drugim i tarzając się z nimi po ziemi, nigdy jednak żadnemu nie zrobił najmniejszej krzywdy. Nie stronił także od żołnierskich używek, nigdy nie gardził butelką chłodnego piwa, a papierosy pożerał w całości. Lubił psikusy i czynił ogromne spustoszenie w kuchni, jeśli tylko kucharze stracili czujność i pozwolili mu zbliżyć się do swoich zapasów.

Przy tym wszystkim nie zapominał jednak o żołnierskich powinnościach, nie mógł spokojnie usiedzieć, gdy widział swych towarzyszy broni przy pracy. Raźno łapał kolejne skrzynki z amunicją, by delikatnie i z ostrożnością ładować je na ciężarówki. Chętnie zasiadał w kabinach samochodów budząc grozę i zadziwienie wśród tłumów podziwiających ogromnego, dzikiego zwierzaka wychylającego z radością łeb przez szybę pędzącego pojazdu.




Niedźwiedź Wojtek miał także swe zasługi dla służby. Żołnierze 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii chętnie opowiadali o niesamowitym wyczynie Wojtka, który włócząc się, jak miał często w zwyczaju po terenie całej bazy, pewnej nocy napotkał podejrzanego osobnika kręcącego się po obozie. Obcy nie przypadł do gustu zaskoczonego niedźwiedziowi, dlatego zdecydował się nieco go potarmosić. Świadkowie tych wydarzeń ze swadą opowiadali o tym, że szpieg, który wpadł w łapy brunatnego niedźwiedzia z radością oddał się w ręce wartowników, a zamknięcie w areszcie przyjął, jak błogosławieństwo. Chętnie też opowiedział o wszystkich swoich niecnych sprawkach, byle tylko nie spotkać więcej na swej drodze rozgniewanego niedźwiedzia. 

Niektórzy żołnierze opowiadali także o tym, jakoby niedźwiedź Wojtek brał udział w potyczkach wojennych donosząc pociski artyleryjskie wprost na linię ognia. Kwestia ta wydaje się mało prawdopodobna, jego towarzysze broni nadto dbali o swego niedźwiedziego kompana, by narażać go na niepotrzebne niebezpieczeństwo.

Pewne jest za to, że niedźwiedź Wojtek dosłużył się stopnia kaprala, brał udział w bitwie pod Monte Cassino i wraz z żołnierzami po wojnie dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie został przygarnięty przez Zoo w Edynburgu. Kochający hulaszczy tryb życia niedźwiedź z trudem odnajdował się w warunkach zamknięcia. Bywał markotny i osowiały, ożywiał się jednak zawsze na dźwięk polskiej mowy i niezawodnie rozpoznawał za każdym razem wojennych kompanów, którzy często odwiedzali go w jego nowym miejscu zamieszkania. 

Kapral Wojtek Miś, kombatant 22 Kompanii Zaopatrzenia Artylerii zmarł w edynburskim zoo w 1963 roku, przeżywszy 22 lata. 

Pamięć o tym dzielnym zwierzaku na szczęście nie zaginęła. Na temat niedźwiedzia Wojtka powstały liczne książki i artykuły prasowe, wśród nich znajdują się pozycję dla dzieci i dorosłych. Wojtek jest też bohaterem programów dokumentalnych i edukacyjnych m.in. wzruszającego filmu zatytułowanego Wojtek, niedźwiedź który poszedł na wojnę, w którym swego oddanego niedźwiedziego towarzysza broni wspominają żołnierze i żołnierki polskich oddziałów. Pomniki olbrzymiego niedźwiedzia  brunatnego dźwigającego sporych rozmiarów pocisk artyleryjski można spotkać na ulicach, skwerach i parkach polskich i angielskich miast i miasteczek. Wyczyny dzielnego niedźwiedziego żołnierza opiewane są w pieśniach i piosenkach, jak choćby tej wykonywanej przez Marikę i Maleo Reggae Rockers zatytułowanej Piosenka o Wojtku. Imieniem niedźwiedzia Wojtka nazywane są szkoły i przedszkola.

Wojtek szturmem zdobył także popkulturę. Wizerunek szlachetnego niedźwiedzia z pociskiem artyleryjskim dzierżonym w łapach spotkać można było w ostatnich latach między innymi na etykietach browaru z Congleton. Gniewny, unoszący się na tylnych łapach zwierzak w pociskiem w łapach zdobi także koszulki i bluzy patriotyczne takich marek odzieżowych jak Red is Bad. Kapral Wojtek jest także głównym bohaterem gry planszowej Miś Wojtek wydanej nakładem Instytutu Pamięci Narodowej, a zaprojektowanej przez uczennice wrocławskiej szkoły podstawowej. Uśmiechnięty wizerunek niedźwiedzia wygrawerowany został także na kopercie zegarka odradzającej się polskiej marki G. Gerlach.

Znów, podobnie jak niegdyś w obozie polskich żołnierzy walczących na obczyźnie, misia Wojtka jest pełno wszędzie. I dobrze, bo takich bohaterów nam właśnie potrzeba. Cytując więc klasyka: 

„Małe piwko dla niedźwiedzia!”



Źródła:


      1. Aileen Orr, Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa, Wydawnictwo Replika, 20
      2. https://www.youtube.com/watch?v=2vgrsF_b-C4


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Post Top Ad

Your Ad Spot

Strony