Newsy

Post Top Ad

wtorek, 31 grudnia 2019

Polska droga do gwiazd - lot Mirosława Hermaszewskiego w Kosmos


Historia lotu Mirosława Hermaszewskiego w kosmos.


Początkowo staruszka w ogóle nie zwróciła na niego uwagi. Zwyczajnie, jak co dnia pilnowała pasących się krów, nie zaprzątając sobie zbytnio głowy spoglądaniem ku niebu. Kiedy jednak dziwna postać w nadmuchanym, pomarańczowym kombinezonie i ogromnym hełmie przeleciała tuż nad jej głową omal nie dostała zawału. Niewiele myśląc zwyczajnie wzięła nogi za pas. Jurij Gagarin, pierwszy zdobywca kosmosu, który przed chwilą katapultował się z pokładu lądownika Wostok 1 i wylądował właśnie na spadochronie w okolicach kołchozu Leninowska Droga, zdążył jedynie zdjąć hełm z głowy i krzyknąć za uciekającą kobietą: „Towarzysze ja swój! Nie bójcie się!” zanim przerażona kołchoźnica zniknęła mu z pola widzenia. 

Kilkanaście lat później, gdy w okolicach Arkałyku wylądowała kapsuła z radzieckim kosmonautą Piotrem Klimukiem i polskim zdobywcą kosmosu Mirosławem Hermaszewskim sytuacja przedstawiała się z goła inaczej. Otoczony wianuszkiem pięknych lekarek Hermaszewski przyjął bochen chleba z rąk miejscowych i z promiennym uśmiechem ścisnął ich dłonie. Mina stojącego nieco z boku Klimuka zdała się co prawda mówić: A ja to co? Przecież też wróciłem z kosmosu? Mieszkańcy okolicznych rejonów wiedzieli juz jednak swoje. „Was już znamy – przekomarzali się z radzieckim kosmonautą – przyszliśmy zobaczyć Polaka.”

Dla majora Mirosława Hermaszewskiego, polskiego pilota myśliwców i pierwszego, zarazem jedynego jak do tej pory Polaka w kosmosie moment ten musiał być zapewne ukoronowaniem wszystkim wysiłków, jakie przebył na swej drodze w kosmos.

Zaledwie kilka dni wcześniej ubrany w skafander i gotowy do lotu kosmicznego major Hermaszewski stanął na schodach prowadzących do rakiety kosmicznej, by po raz ostatni przed wejściem na pokład pomachać zgromadzonym reporterom. Mimo, że na jego twarzy widniał promienny uśmiech, na myśl o 350 tonach materiałów wybuchowych przeznaczonych do wyniesienia w kosmos rakiety jego ciało było napięte niczym struna, a po plecach spływały stróżki potu.

Przygotowania do startu trwały kilka godzin, podczas których stłoczeni w ciasnych, twardych niewygodnych fotelach Klimuk i Hermaszewski  wykonali cała masę czynności kontrolnych. Kiedy wszystko wydawało się gotowe i do startu pozostało kilka chwil Hermaszewski zauważył spadek ciśnienia powietrza w kabinie. Swoim spostrzeżeniem podzielił się z dowódcą siedzącym w fotelu obok, obaj z konsternacją spojrzeli na przyrząd. Polak stuknął palcem w szybkę wskaźnika i odetchnął z ulgą, gdy wskazówka powędrowała do góry.

Najbardziej niebezpieczny moment, jednak nadal był przed nimi. Zaraz po starcie pośród ogromnego huku i drgań Hermaszewski odniósł wrażenie, jakby ta ogromna masa stali pędząca z ogromną prędkością ku górze miała za moment z łoskotem runąć w dół. Odruchowo chwycił ster i ścisnął go z całej siły. Z głośnika radiowego popłynęły jednak uspokajające słowa kontrolera lotu, który zapewnił, że start przebiega prawidłowo. Wreszcie po ogromnych przeciążeniach i nadludzkim wysiłku dla organizmu ściśnięci w rakiecie kosmonauci zaczęli odczuwać niezwykłą lekkość. Był to znak, że właśnie znaleźli się na orbicie.

Wyniesieni w przestrzeń kosmiczna kosmonauci mieli przed sobą zdecydowanie ciężki "dzień" pracy.
Statek Sojuz okrąża Ziemię szesnaście razy na dobę, a noc w kosmosie trwa niewiele ponad trzydzieści minut. Zanim obaj uporali się z wszystkimi ważnymi czynnościami, które należy wykonać na Ziemi minęła czwarta nad ranem. Nadszedł czas na odpoczynek. Będący pierwszy raz w kosmosie Hermaszewski postanowił spać nie przypięty do fotela, by poczuć, jak to jest unosić się podczas snu. Po niedługim czasie pracujący wentylator przyciągnął jego lewitujące ciało do siebie. W obudowie wentylatora lądowały z resztą wszystkie drobniejsze przedmioty, które w  próżni wymkneły się z rąk załogantów Sojuza. Podczas cotygodniowego czyszczenia sita wentylatora Hermaszewski odnalazł w nim między innymi swój kosmiczny długopis wyprodukowany przez Amerykanów do pisania w kosmosie, który zaginął mu trochę wcześniej. 

Zanim Polak i Rosjanin ochłonęli na dobre po wrażeniach związanych z lotem staneli przed następnym trudnym zadaniem – łączeniem ze stacją orbitalną Salut, na której czekali radzieccy kosmonauci Kowalonok i Iwanczenkow. Kolejne godziny, wytężonej, pełnej napięcia pracy zakończyły się sukcesem. Dokowanie odbyło się bez przeszkód i Hermaszewski mógł w reszcie  poczęstować gospodarzy jabłkiem i cytryną, na widok których załoganci Saluta głośno przełkneli ślinę. Humory Rosjan poprawiły się jeszcze bardziej, gdy Polak sięgnął po przetransportowany w tajemnicy winiak. Ta symboliczna ilość alkoholu pozwoliła na wzniesienie pierwszego we wszechświecie kosmicznego toastu.

Przez kilka kolejnych dni pierwszy Polak w kosmosie z zapałem oddawał się wytężonej pracy. Wraz kolegami przeprowadzał szereg badań mających wzbogacić wiedzę naukowców o informacje z dziedziny wydolności fizycznej organizmu ludzkiego, czy procesów wymiany ciepła pomiędzy osobami przebywającymi na statku kosmicznym. Jednym z ważniejszych eksperymentów był ten, który zaproponowali polscy naukowcy. Hermaszewski wyjął z pojemnika kapsułę, włożył do pieca, zamknął pokrywę, by otworzyć piec na próżnie. W środku znajdowały się kryształy powstające ze związku telluru, kadmu i rtęci, wykorzystywane do produkcji detektorów podczerwieni między innymi w rakietach naprowadzanych na źródło ciepła. Polscy naukowcy byli ciekawi, jak kryształy będą rosły w próżni kosmicznej.

Każdego dnia polski kosmonauta prowadził dziennik, zapisując w nim nie tylko swoje obowiązki, ale także wrażenia z lotu, obserwacje i spostrzeżenia. Goście stacji orbitalnej raczej nie korzystali z prysznica, czynność ta była bowiem dosyć uciążliwa, a może nawet niebezpieczna. Hermaszewski postanowił sprawdzić, jak wygląda mycie się w kosmosie. W warunkach orbitalnych woda wręcz przykleja się do skóry i tworzy szklistą skorupę. Kiedy zatem kosmonauta zobaczył swe odbicie w lustrze wręcz wzdrygnął się z zaskoczenia. W tym czasie Klimuk dla  rozrywki próbował między innymi jazdy na pokładowym odkurzaczu. Wszyscy kosmonauci kilkukrotnie zauważyli dziwne obiekty towarzyszące stacji orbitalnej w przestrzeni kosmicznej. Latające talerze, statki kosmiczne, UFO? – zastanawiał się głośno Hermaszewski. Kontrolerzy z Ziemi zapewniali jednak, że to tylko kosmiczne śmieci. 

Polak często spoglądał przez niewielkie okienka stacji. Ogrom i piękno kosmosu hipnotyzują, koją, sprawiają, że człowiek staje się bardziej refleksyjny, zadaje sobie pytania o istotę świata, o istnienie Boga, o wartość ludzkiego życia. Polski kosmonauta na Ziemię wrócił więc już trochę innym człowiekiem, wielokrotnie przyznawał, że pobyt wśród gwiazd odcisnał na nim niezwykłe piętno.

Po kilku dniach załoga Sojuza 30 rozpoczęła operację powrotu na Ziemię. Sprowadzenie kapsuły z powrotem do domu to wyzwanie równie ogromne, a może nawet poważniejsze, co wysłanie rakiety w kosmos. W centrum kontroli lotu, na ziemi pełna koncentracja. W małej ciasnej kapsule zmierzającej ku błękitnej planecie ogromne napięcie. Operacja przebiegła pomyślnie i ostatecznie po ośmiu dniach w przestrzeni kosmicznej, 126 okrążeniach Ziemi i przebyciu 5,2 milionów kilometrów kosmonauci Piotr Klimuk i Mirosław Hermaszewski na powrót postawili stopy na rodzinnej planecie.

Pierwsze kroki zdały się Mirosławowi Hermaszewskiego niesamowicie trudne, ciało musiało na nowo przywyknąć do ziemskiej grawitacji. Kolejne kroki zapowiadały się równie ciężko. Hermaszewskiego czekały nowe zadania i wyzwania. Bardzo szybko ziemskie sprawy sprawiły, że musiał porzucić bujanie w obłokach na rzecz twardego stąpania po ziemi. Od tej pory ilekroć przyszło mu mierzyć się z trudnymi wyzwaniami mógł spoglądać ku niebu, na którym migoczące gwiazdy zdają się wciąż jednakowo piękne co niewzruszone.


Źródła:
1. Dariusz Kortko, Mariusz Pietraszewski, Cena nieważkości. Kulisy lotu Polaka w Kosmos, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2018
2. Beata Dżon, Towarzysz ołówek i space pen [w:] Focus. Historia, Nr 9(55)/2011
3. https://facet.wp.pl/hermaszewski-wladza-probowala-zabronic-mu-latac-6044322912023169g


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Post Top Ad

Your Ad Spot

Strony