Newsy

Post Top Ad

czwartek, 21 maja 2020

Marta Girtler – Motyka. Hipodrom – recenzja książki


„Cztery, bo koń ma cztery nogi, siedem bo dziś siódmy dzień tygodnia i jeden, bo po raz pierwszy jestem na wyścigach” – odpowiedział Nikodem Dyzma podczas wizyty na Służewcu, gdy zapytano go, jak udało mu się poprawnie obstawić najważniejszy bieg.


Ta zabawna anegdota pokazuje, że choć wyścigi konne to sport dla dżentelmenów i znawców, to przyciąga czasem także postacie o podejrzanej proweniencji. Podobnie rzecz ma się w książce Marty Girtler – Motyki zatytułowanej Hipodrom.


Główna bohaterka kryminalnej powieści, Melania Spałek, początkująca policjantka i miłośniczka jeździectwa spędza sporo czasu na sopockim hipodromie zdobywając kolejne jeździeckie szlify. Dziewczyna wkłada dużo pracy w to, by Virus, koń którym się zajmuje osiągnął szczytową formę przed zbliżającymi się zawodami. Po cichu dąży także do spełnienia swoich marzeń i zostania dżokejem. Gdy na swojej drodze spotyka tajemniczego, majętnego, sopockiego biznesmana Mariusza Kowalskiego odnosi wrażenie, że jej długoletnie dążenia mają wreszcie szansę na realizację. W najśmielszych snach nie podejrzewa jednak, że mieniący się mecenasem sztuki i miłośnikiem hippiki Kowalski, jest podobnie jak Dyzma pariasem, którego na tor wyścigowych przygnała rządza pieniędzy i chęć realizacji nie całkiem czystych interesów. Istnieje także podejrzenie, że Mariusz Kowalski znany w mieście także, jako Mario może mieć związek z morderstwami młodych ludzi, które miały ostatnio miejsce.


To, co przemawia na korzyść autorki to z całą pewnością interesujące, wciągające opisy Trójmiasta. Osoba będąca laikiem może także przyswoić sobie nieco wiedzy dotyczącej jeździectwa i wyścigów konnych. Jeżeli chodzi o sposób prowadzenia narracji, to określił bym go mianem zaskakującego. Na początku autorka daje do zrozumienia, że główna bohaterka, Melania, jako młoda policjantka, która pierwsza znajduje się na miejscu zbrodni jest najbardziej zainteresowana kwestią rozwikłania tej kryminalnej zagadki. Szybko jednak pisarka rzuca swą bohaterkę w wir innych wydarzeń. Podczas, gdy większość bohaterów kryminalnych powieści prowadzi drobiazgowe śledztwa zmierzające do niespodziewanego rozwiązania, Melania Spałek praktycznie porzuca zainteresowanie sprawą tajemniczych morderstw, a o rozwiązaniu sprawy dowiaduje się niejako przypadkowo.


Również wątek Mariusza Kowalskiego wydaje się niedomknięty. Jeszcze długo po zakończonej lekturze zastanawiałem się, jakie były motywy jego działań i czym tak naprawdę się kierował wikłając główną bohaterkę w swoje niecne plany? Być może autorka planuje opisać dalsze losy bohaterów powieści w kolejnych częściach i z tego powodu postanowiła nie zdradzać wszystkich tajemnic. Taki zabieg mnie osobiście zostawił jednak ze sporym poczuciem niedosytu.


Podsumowując, choć pierwsze rozdziały książki sugerują, że mamy do czynienia z klasycznym kryminałem, kolejne strony powieści zaskakują. pisarka serwuje nam nieco inny sposób na prowadzenie akcji, niż ten do jakiego przyzwyczaiło nas większość autorów kryminałów. Aby przekonać się, czy taki sposób Wam odpowiada sięgnijcie do książki.

 

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji dziękuje Wydawnictwu Novae Res

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Post Top Ad

Your Ad Spot

Strony